MUZYKA
ZNAJDŹ NAS NA:

THEO LAWRENCE

OPIS

Debiutancki album „Homemade Lemonade” już w sprzedaży!

 

Jest XXI wiek, gdzieś na przedmieściach Paryża. Dzieciak próbuje swoich sił na domowym fortepianie, a później na gitarze. Jest samoukiem, ale zmotywowanym, z  kochającymi muzykę rodzicami, którzy uważnie słuchają wszystkich jego nagrań, do niczego nie zmuszając. W wieku 8 lat słyszy „Elephant” The White Stripes i cały jego muzyczny świat całkowicie się zmienia – pozostaje wyłącznie gitara! Wkrótce jego znakiem rozpoznawczym będzie właśnie gitarowe brzmienie. Jest też artystyczny cel: by tworzyć taką muzykę, jaką ludzie muszą usłyszeć.

Theo Lawrence ma bardzo dużo samodyscypliny.  W końcu jest samoukiem. Pisze piosenki w tak łatwy sposób, w jaki my oddychamy. Nie czeka na swoją muzę, woli przywoływać, prowokować i potrząsać swoją muzyczną wyobraźnią. Nieważne czy elektryczne pianino typu Wurtlitzer, czy zwykła gitara – to nie ma znaczenia. Theo szuka, poprawia, kształtuje swoje dźwięki. Często nie ma w tym blasku – na pewno wygody i chodzenia na skróty. Eksperymentuje i tworzy swoją muzykę, tak by uhonorować przeszłość, swoje najwoiększe odkrycia i inspiracje. Szkicuje również przyszłość – bez kompromisów!

Dwie 7-calowe płyty i EPka zostały wydał zupełnie niezależnie. Mniej więcej, w tym samym czasie miały miejsce pierwsze poważne występy w życiu Theo – m.in. na festiwalu jazzowym w Montrealu, skąd pochodzi rodzina Lawrenców. W 2015 roku powstaje zespół Theo Lawrence & The Hearts. W jego skład wchodzą: Theo na wokalu, Thibault Lecocq na perkusji, Nevil Bernard na klawiszach i Olivier Viscat na basie. Wszystko w idealnej harmonii. Mają przygotowane  wszystkie utwory na cały albumu. Trafia się im świetna okazja, podpisują kontrakt z BMG, by w następnym kroku udać się do legendarnego studia Black Box, i nagrać ze znakomitym producentem, Peterem Deimelem (m.in. dEUS, Arthur H, Waltari). Zamykają się w studiu na dwa tygodnie. 14 dni, ciężkiej pracy non-stop i pełnej emocji. Na końcu drogi jest cały debiutancki longplay, z którego wszyscy są zadowoleni! To niesamowicie urzekająca płyta. Choć jest to ich debiut, wszystko brzmi niezwykle dojrzale; jakby Theo Lawrence & The Hearts w muzyce działali od zawsze. Ciekawe jest to, że słuchając tego albumu, szybko traci się zainteresowanie skąd Theo Lawrence & The Hearts pochodzą. Czy są z Kanady, Francji czy Wielkiej Brytanii. Ich piosenki po prostu chwytają za serce. I ten głos…

Album nazywa się „Homemade Lemonade”. Dlaczego? Czternastoletni Theo obiecał sobie, że tak będzie nazwała się jego debiutancka płyta. Minęło 8 długich lat i Theo dotrzymał obietnicy! Kiedy mówi o swoich inspiracjach – Don Cavalli, Alabama Shakes, Ramones i Aretha Franklin, jego oczy świecą się niczym ogień. Ten album zaskakuje  swoją śmiałością. Jest dowodem dużego talentu młodych debiutantów, a to – jak mówią chłopaki z Theo Lawrence & The Hearts – dopiero początek.

Pierwszym singlem z debiutanckiego albumu został utwór „ Never Let It Go”.

Zobaczcie klip: